NSDAP - Narodowosocjalistyczna Niemiecka Partia Robotnicza (5).



Dopiero nad ranem Hitler i Ludendorff podjęli decyzję co do dalszych działań. Obaj już doskonale zadawali sobie sprawę z fiaska puczu. Wiedzieli, że nie udało im się przeciągnąć wojska na swoją stronę. Otrzymali też informacje o przegrupowywaniu się uzbrojonych oddziałów policji w samym mieście.



9 listopada 1923 r., Monachium. Uliczny wiec - przemawia Julius Streicher.

Zdecydowali że podejmą demonstracyjny marsz przez śródmieście Monachium, w kierunku siedziby Ministerstwa Wojny, gdzie były otoczone oddziały Röhma. Mieli jeszcze bowiem nikłą nadzieję, że ich marsz może wywołać powszechny entuzjazm dla puczu, oraz że armia nie będzie strzelać do tłumu na czele którego będzie m. in. gen Ludendorff i Hitler. Łudzili się nadzieją że jednostki wojska w obliczu powszechnego poparcia i entuzjazmu mas, zmienią swoje zdanie i mimo wszystko przyłączą się do puczu.
Była to nikła nadzieja i co gorsza niczym nie poparta, lecz spiskowcy postawili wszystko na jedna kartę. Gdy zapadła decyzja co do marszu, wydarzenie potoczyły się już szybko.

Krótko przed południem pochód liczący ponad 2 000 ludzi ruszył w trzech kolumnach: Po lewej - "Stosstrupp Adolf Hitler", w środku - pułk SA "Minchen", po prawej - Freikorps "Oberland". Wielu szturmowców było uzbrojonych i gotowych do działania.


9 listopada 1923 r., rusza pochód.

Hitler maszerował w swym krótkim nieprzemakalnym płaszczu pośrodku pierwszego szeregu. Po jego prawej stronie, szedł gen. Ludendorff, polityczny doradca Max Erwin von Scheubner-Richter i Urlich Graf, po lewej - dr. Weber, Gottfried Feder i podpułkownik Kriebel.
W drugim szeregu szli: Hermann Göring, Alfred Rosenberg i Anton Brexler oraz führerzy i unterführerzy NSDAP. Pochód otwierali chorążowie, Andreas Bauriedl z flagą NSDAP i Garreis z flagą związku "Oberland".
Pochód wzbudzał wszędzie odznaki radości i entuzjazmu, na ulicach zaczęły gromadzić się tłumy. Pierwsza przeszkoda na jaką natrafili, to był niewielki kordon policji na Ludwigsbrücke. Grożąc użyciem siły i rozstrzelaniem zakładników jakich rzekomo prowadzono, udało się sforsować tą przeszkodę bez walki.
Na końcu Residenzstrassa, przy zbiegu z Odeonsplatz, maszerujący, przy wtórze rzucanych z tłumu okrzyków "Heil", starając dodać sobie ducha śpiewali Sturm-Lied (Pieśń szturmową), aż dotarli do drugiego, tym razem znacznie silniejszego kordonu policji.



9 listopada 1923 r., Monachium. Upiększona wersja wydarzeń - obraz namalowany w latach trzydziestych.

Na temat tego co się wtedy istnieje wiele przekazów a zwłaszcza na temat okoliczności zranienia Hitlera. Przy Feldherrnhalle policjanci blokujący ulicę skierowali broń w kierunku maszerujących. Do dziś dnia nie wiadomo z której strony padł pierwszy strzał, lecz zaraz po nim huknęła salwa policji.
Szturmowcy odpowiedzieli ogniem - strzelanina trwała około minuty, po czym zapadła cisza.

Na ulicy pozostało czternastu zabitych demonstrantów a po drugiej stronie czterech policjantów. Wśród zabitych znalazł się jeden z twórców puczu, Erwin von Scheubner-Richter. Który szedł w pierwszej linii. Gdyby kula, która go trafiła, poleciała trzydzieści centymetrów w prawo, historia potoczyła by się inaczej. Gdy został śmiertelnie trafiony, Hitler albo wykonał gwałtowny unik,albo został pociągnięty przez upadającego Scheubner-Richtera. Padając zwichnął sobie bark. Ranny też został Urlich Graf, upadł obok Hitlera.
W ten sposób narodziła się legenda że zakrył Hitlera własnym ciałem i uratował mu życie.

Gdy umilkły strzały, większość demonstrujących uciekła z placu boju. Rannym Hitlerem natychmiast zajął się Walter Schultze, szef monachijskiego korpusu medycznego SA. Wsadził go do swojego samo chodu i szybko wywiózł z Monachium. Na miejscu policja aresztowała kilku przywódców, lecz nie ruszono Ludendorffa, dał oficerskie słowo honoru, po czym który spokojnie udał się do domu.
Został jeszcze Röhm pod Ministerstwem Wojny. Podczas próby rozbrojenia jego ludzi doszło do krótkotrwałej strzelaniny, w której padło dwóch jego ludzi. Został aresztowany, ale jego ludzi rozbrojono i puszczono wolno .



1923.11.09 - Monachium. Koniec puczu. Plakat z podpisem von Kahra, informujący o fiasku puczu i wprowadzeniu stanu wojennego.

Dzisiaj patrząc na to wydarzenie z perspektywy lat, możemy łatwo zauważyć że nieudany pucz był dla Hitlera w pewnym sensie zbawienny. Był przecież w sytuacji bez wyjścia - rozbudzone nadzieje jego zwolenników musiały w końcu doprowadzić do wybuchu lub co gorsze dla Hitlera, spowodować rozpad NSDAP. Nagle z dnia na dzień stał się znany nie tylko w całych Niemczech, ale i za granicą.

Śmierć szesnastu ludzi, z czasem zamieniła się w legendę o ich męczeńskiej śmierci. Tak narodził się mit - stali się oni później pierwszymi męczennikami ruchu narodowo socjalistycznego. W miejscu ich śmierci, co roku pod Feldherrnhalle odbywały się uroczystości, a już szczególnie od 1933 roku, kiedy to miejsce zostało otoczone kultem. Od 1933 roku, SS wystawiała w tym miejscu wartę honorowa, i tam też 30 kwietnia 1945 roku amerykańscy żołnierze wzięli do niewoli ostatnich esesmanów w Monachium.
Do tego doszła jeszcze legenda "Krwawego Sztandaru" - Blutfahne. Był to sztandar NSDAP niesiony przez Bauriedla - poległ w strzelaninie - na czele pochodu. Po strzelaninie gdy uczestnicy się rozbiegli, na Odeonsplatz pozostał splamiony krwią sztandar ze swastyką. Przeleżał on spokojnie kilka lat w magazynie monachijskiej policji, aż go wydostano z zapomnienia i uczyniono z niego& relikwię NSDAP.


Koniec części V.


powrót do strony głównej


© copyright 2006, Waldemar Scypion Sadaj
Design by Scypion