NSDAP - Narodowosocjalistyczna Niemiecka Partia Robotnicza (3).



Kolejną wielką konfrontacją z bawarskim rządem, były obchody 1 maja 1923 roku w Monachium. Hitler zaplanował w tym dniu narodową demonstrację oraz zbrojny atak na czerwonych. Okazją miała być planowana demonstracja ugrupowań lewicowych w centrum Monachium. Dla prawicy był to cios wymierzony w jej dumę. W Monachium nikt jeszcze nie zapomniał wydarzeń z 1919 roku, kiedy to istniała krótko Republika Rad oraz krwawych walk, jakie miały miejsce podczas jej likwidacji.


Oddziały SA otrzymują broń. 1 maja 1923 rok.

Władze Monachium czyniły starania by zapobiec przewidywanym zamieszkom, cofnęły pozwolenie na demonstrację ugrupowań lewicowych, ale też i nie wyraziły zgody na demonstrację nacjonalistów. Wcześniej usiłowano wprowadzić zakaz działalności oddziałów szturmowych, lecz propozycja złożona w dniach 21-24 kwietnia w Landtagu Bawarii, została odrzucona.
W całym mieście roiło się od plotek o planowanym zamachu stanu, mającym być przeprowadzonym przez lewicę. W tej sytuacji ugrupowania prawicowe, zażądały zwrotu swojej broni, zdeponowanej w magazynach Reichswehry. Władze, poważnie zaniepokojone przewidywanym rozwojem wydarzeń, odmówiły jednak wydania broni.
Wiadomo jednak, że oddziały SA, przezornie nie zdały wszystkiej broni i część miały ukrytą, na "wszelki wypadek".

1 maja 1923 roku, nie doszło jednak do konfrontacji pomiędzy prawicą a lewicą. Socjaldemokraci i związki zawodowe odbywały na Theresienwiess swoją tradycyjną majową demonstrację. Narodowi socjaliści wraz z innymi związkami ojczyźnianymi Wspólnoty Robotniczej zorganizowali demonstrację z przemarszem na monachijskim Oberwiesenfeld. Po zakończeniu tej demonstracji, która zgromadziła blisko 10 000 członków i sympatyków NSDAP, SA próbowała pomaszerować na Monachium.
Jej celem było skończenie raz na zawsze z "uprzejmościami rządu bawarskiego wobec partii lewicowych". Jednak nie doszło do realizacji tego planu. Generał von Lossow, dowódca VII Okręgu Wojskowego, kazał swoim oddziałom Reichswehry, zająć pozycje między Monachium a lotniskiem Oberwiesenfeld, uniemożliwiając ewentualna konfrontację. Mimo że wśród zebranych, było około 1 300 członków SA, w większości uzbrojonych, Hitler nie zdecydował się na konfrontację z wojskiem.


1 maja 1923 rok - oddziały SA na lotnisku Oberwiesenfeld, oczekujące na rozkaz do działania.

Wieczorem, 1 maja Hitler przemawiając w cyrku Krone, usiłował wyjść z twarzą, przedstawiając swoje niepowodzenie jako cnotę cierpliwości i chęć uniknięcia niepokojów. Jednak tylko nieliczni dali się na to nabrać. Było to dla większości narodowych socjalistów rozczarowanie, gdyż musieli ustąpić przed siłą i to w chwili gdy poczuli się mocni i coraz częściej odzywały się głosy o konieczności przejęcia władzy w Monachium.
Wydarzenia z 1 maja uświadomiły wyraźnie Hitlerowi, że bez poparcia Reichswehry nic nie zdziała. Jednocześnie był to wyraźny sygnał dla rządu bawarskiego, że narodowych socjalistów może powstrzymać zdecydowane działanie i siła.

Chcąc zatrzeć w świadomości swoich zwolenników, niepowodzenie z 1 maja, Hitler gorączkowo rzucił się w wir propagandy, organizując wiece i zgromadzenia. Wyruszył też poza Monachium, organizując wiece i przemawiając w całej Bawarii. Mimo prośby władz Bawarii, Hitler nie wyraził tez zgody by SA, występowała w roli policji pomocniczej. Uczynił to z dwóch powodów, po pierwsze - nie chciał pozbawiać się kontroli nad SA, a po drugie - nie chciał wspierać władz i tracić swobody działania.
Kierownictwo NSDAP z Hitlerem na czele, doskonale zdawało sobie sprawę że w najbliższym czasie muszą podjąć jakieś działania, by zaspokoić rosnące oczekiwania swoich zwolenników. Nie można bowiem utrzymywać wszystkich w stanie pełnej gotowości, nie podejmując żadnych działań.


Dzień Niemiecki w Norymberdze - 1923.09.01 rok.
SA przed defiladą - widać różnorodność umundurowania.

Sytuacja w Bawarii i Monachium stawała się coraz bardziej napięta. 14 lipca doszło do gwałtownych starć SA z policją. Szturmowcy nie posłuchali poleceń policji i zakazu rozwijania partyjnych sztandarów. Rozpowszechniały się plotki o zamachach na Hitlera, rzekomo organizowanych przez lewicę. Coraz częściej dochodziło do starć i walk ulicznych, pomiędzy bojówkami prawicy i lewicy.
Hitler cały czas dążył do zbliżenie z innymi ugrupowaniami paramilitarnymi prawicy, jak również starał się odbudować poprawne stosunki z Reichswehrą. Jednocześnie w celach taktycznych oficjalnie uznał autorytet gen. Ludendorffa, bohatera I wojny światowej, otoczonego powszechnym szacunkiem i poważaniem.

W dniach 1-2 września, obchodzono uroczystości Dnia Niemieckiego w Norymberdze. Odbył się wielki wiec z udziałem około 100 000 uczestników - prawicowych i nacjonalistycznych organizacji militarnych i związków weteranów. Uroczystość ta została tak zaplanowana, by wiązała się z rocznicą zwycięstwa Niemiec nad Francją w bitwie pod Sedanem w 1870 roku.

Na trybunie honorowej Hitler, jako przewodniczący NSDAP, stał obok gen Ludendorffa, księcia Ludwika Ferdynanda bawarskiego i szefa stowarzyszeń patriotycznych Kriebla. Pojawienie się gen Ludendorffa nie tylko potwierdziło sojusz między narodowymi socjalistami a bojówkami prawicy, ale było też wyrazem poparcia dla Hitlera.
Te dwa dni, nie tylko pozwoliły Hitlerowi naprawić nieco nadszarpniętą reputację, spowodowaną wydarzeniami z 1 maja, lecz zaowocowały powstaniem Deutscher Kampfbund - Niemieckiego Związku Walki.
2 września, nastąpiło połączenie NSDAP i SA z jednej strony i "Reichsflagge", Związku "Oberland" i kilku nielicznych innych związków z drugiej w Kampfbund. Trzy tygodnie później Hitler został politycznym przywódcą Kampfbundu.


Dzień Niemiecki w Norymberdze - 1923.09.01 rok.
Widoczni m. in.: Hitler, Julius Streicher, Feder, Ludendorf i Ulrich Graf.

Sytuacja w Niemczech w owym czasie doszła do punktu krytycznego. Rząd w Berlinie, zagrożony rozruchami w Zagłębiu Ruhry, Nadrenii, Saksoni, Turyngii i Hamburgu oraz możliwością wybuchu zamieszek wywołanych przez nacjonalistów i separatystów w Bawarii, postanowił zakończyć akcję "biernego oporu". Nastąpiło to w dniu 26 września, a już dwa dni później wysyłkę towarów w ramach odszkodowań wojennych.
Dla skrajnej prawicy w Bawarii był to kolejny dowód zdrady i tchórzostwa republiki, zostało to też napiętnowane przez Hitlera jako kapitulacja wobec wrogów Niemiec. W szybkim tempie rosły szeregi NSDAP i SA.
Aby zrozumieć dlaczego tak się działu, musimy pamiętać że w owym czasie w Niemczech a tym samym i w Bawarii, panował chaos i szalała inflacja. Dla przykładu, cena jednego kufla piwa - ulubionego napoju szturmowców - wzrosła w pewnym momencie do kilku miliardów marek. Pieniądze zarobione rano, wieczorem nie miały już żadnej wartości. 15 listopada cena dolara wzrosła do 420 miliardów marek. (Jako ciekawostkę podam, że w dniu puczu, cena "Völkischer Beobachter" wynosiła 5 miliardów marek.).

NSDAP liczyła już 55 000 członków, do tego doliczyć trzeba około 2 000 szturmowców z SA, plus tysiące sympatyków byłych żołnierzy Freikorpsów. Była to siła z którą musiał się liczyć rząd w Bawarii. Dążąc do wzmocnienia swojej władzy, 26 września - Bawarska Rada Ministrów mianowała przewodniczącego rządu Górnej Bawarii, Gustava Rittera von Kahr na generalnego komisarza Rzeszy na Bawarię. Został on wyposażony w szerokie pełnomocnictwa i władzę wykonawczą.
W ten sposób Bawarią zaczął rządzić triumwirat: Kahr - komisarz, gen von Lossow - d-ca 7. Dywizji Piechoty i VII Okręgu Wojskowego i pułkownik von Seisser - szef policji Bawarii.
Panowało ogólne poczucie beznadziejności i braku bezpieczeństwa. Czy w takiej sytuacji możemy się dziwić, że część zdesperowanych ludzi uwierzyła zapewnieniom i obietnicom Hitlera ?


Wiec NSDAP - Monachium 1923.11.04 rok.
od lewej: Rosemberg, Hitler, Ulrich Graf i Friedrich Weber.

Już pierwsze działania von Kahra, pokazały jasno w jaki sposób zamierza on wzmocnić władzę w Bawarii. 27 września zakazał organizacji 14 wieców które NSDAP zaplanowała na wieczór. Hitler poczuł się oszukany i od tej chwili całą swoją nienawiść na rząd republiki skierował na osobę Kahra.
Przez cały październik trwały intrygi i spiski. W społeczeństwie panował nastrój wyczekiwania. Policja odnotowywała pogarszanie się nastrojów, które szukały ujścia w działaniu. Mimo to większość wieców, organizowanych przez partie lewicowe i część prawicowych, nie cieszyła się powodzeniem. Przyczyną były drogie wejściówki i wysokie ceny piwa. Tylko wiece organizowane przez NSDAP cieszyły się nadal wysoką frekwencją.

Nim opiszę przebieg samego puczu, należy zadać sobie pytanie dlaczego do niego doszło. Sytuacja jaka panowała w całych Niemczech, nie sprzyjała jakiejkolwiek próbie przewrotu czy też zamachu stanu. Przeciwko takiej próbie przemawiały następujące powody:

- Rząd Rzeszy w drugiej połowie 1923 roku, wykazał się zdecydowanym działaniem, mającym na celu stłumienie bez względu na koszty i ofiary, wszelkich zamieszek czy też dążeń separatystycznych w poszczególnych landach. Reichswehra bezwzględnie przywracała porządek, działając szybko i zdecydowanie. Wojsko nie wahało się z otwieraniem ognia, wszędzie tam gdzie występowało jakiekolwiek zagrożenie ze strony lewicy. Do krwawych starć doszło w Saksonii i Turyngii.
Niemniej rząd poprzez swoje siłowe działania powstrzymał groźbę planowanego przez KPD "niemieckiego października".

- W Bawarii, gdzie praktycznie rządził triumwirat: Kahr, Lossow i von Seisser - mimo wrzenia i oczekiwania na zmiany, panował jeszcze spokój. Ich plan działania różnił się jednak znacznie od planu Kampfbundu. Szukali poparcia w północnych Niemczech w celu utworzenia w Berlinie rządu nacjonalistycznej dyktatury.
Szybko jednak się przekonali ze ich plany nie mają szansy na powodzenie, gdyż Reichswehra odmówiła im swojego poparcia. Jednocześnie coraz bardziej narastało zagrożenie ze strony NSDAP i Kampfbundu, któremu postanowiono przeciwstawić się siłą.

- Kampfbund i NSDAP, stanęły przed widmem rozpadu, gdyby nie podjęły żadnych działań. Rozbudzone nadzieje swoich członków i zwolenników, musiały znaleźć ujście w działaniu. Hitler doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Zwłaszcza że dochodziły do niego sygnały jakie jest rzeczywiste nastawienie szturmowców.

Szef monachijskiej SA, Wilhelm Brückner powiedział mu: "Zbliża się dzień, w którym nie zdołam dłużej utrzymać swoich ludzi. Jeżeli nic się nie wydarzy, rozpierzchną się".

Sam Hitler w rozmowie z szefem policji von Seisserem, powiedział: "Presja gospodarcza działa na naszych ludzi tak, że musimy albo działać, albo nasi zwolennicy przejdą na stronę komunistów".

Dla kierownictwa Kampfbundu stało się jasne, że muszą podjąć jakieś działania i to bez względu czy mają zagwarantowane poparcie wojska czy też nie.



Koniec części III.



ciąg dalszy



© copyright 2005-2007, Waldemar "Scypion" Sadaj